PARADOKSALNA SYTUACJA

Sytuacja jest paradoksalna. Techniczne wyposaże­nie klasycznych środków medycznych jest coraz do­skonalsze, kwalifikacje personelu medycznego, zwłasz­cza lekarzy, wyższe, nasycenie usługami stale rośnie, mimo to poziom satysfakcji społecznej z jakości i cha­rakteru usług świadczonych przez służbę zdrowia jest niski. Co więcej, szybko rosnące oczekiwania społe­czeństw wobec medycyny zaskoczyły lekarzy. Nie do­strzegają oni nowych, bardziej złożonych potrzeb zdro­wotnych społeczeństwa. Przeżywając niewątpliwy kry­zys zaufania, medycyna oficjalna nie jest w stanie w pełni zaspokoić wielu rodzajów tych nowych ocze­kiwań.Spójrzmy teraz na ewolucję współczesnych nauk medycznych, na zmiany i przewartościowania, jakie rejestrujemy w ich obrębie.Medycyna XX wieku zakładała ciągłe sukcesy w walce o zdrowie i życie ludzkie. Można łatwo udo­wodnić, że cel ów był realizowany przez blisko pięć­dziesiąt lat. Okres ten jest świadectwem ekspansji (opanowanie chorób zakaźnych, wynalezienie antybio­tyków, zastosowanie kriochirurgii itd.). Te i inne suk­cesy spowodowały, że prestiż medycyny naukowej wzrastał, a uczelnie medyczne były przepełnione.Dobra koniunktura nie pozostała bez wpływu na postawy personelu służby zdrowia, który nierzadko cechowała pewność siebie i zaufanie do własnych kom­petencji. Wierzono w skuteczność stosowanych metod, a poglądy pierwszych sceptyków — takich jak słynny dziś filozof, Ivan Iłlich, który stwierdził, że „medycy­na staje się największym zagrożeniem zdrowia” — traktowano po prostu jako herezję. Pierwsze symptomy zmian pojawiły się dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych. Wtedy to świat lekarski został poruszony treścią raportów nadsyłanych przez biura regionalne Światowej Organizacji Zdrowia do centrali w Genewie.

ZESPÓŁ PRZYCZYN

Spójrzmy teraz na zespół przyczyn, które sprawiły, że sztuka lekarska po okresie nie zakłóconego roz­woju pogrążyła się w kryzysie, tracąc własną tożsa­mość. Wyrażają go fazy stosunków między medycyną klasyczną (oficjalną) a naturalną (pozainstytucjonalną).Można wyróżnić trzy takie fazy: pierwsza charakteryzuje się stanem konfrontacji,wzajemnymi oskarżeniami i brakiem jakiejkolwiek współpracy;  druga jest raczej etapem negocjacji; medycyna alo- patyczna staje się bardziej otwarta i skłonna do akceptacji kompromisowych rozwiązań, przyjmuje pewne, mniej kontrowersyjne metody terapii;trzecia faza w stosunkach między medycyną kla­syczną a pozainstytucjonalną charakteryzuje się większym zaufaniem i tolerancją dla metod stoso­wanych przez stronę przeciwną.Można przypuszczać, że medycyna tradycyjna bę­dzie stopniowo przejmować część zdobyczy alterna­tywnej (np- hipnozę, terapie zapożyczone z naturalnej medycyny tybetańskiej, hinduskiej itp.). Należy więc oczekiwać umocnienia tendencji kompromisowej, moż­na też przypuszczać, że między tymi dwoma rodzaja­mi medycyny utrwali się stan swoistego modus vivendi. Odpowiedź na pytania: co spowodowało powstanie medycyny alternatywnej oraz co sprawia, że medycy­na klasyczna (ku zaskoczeniu wielu lekarzy) staje się bardziej liberalna w stosunku do konkurencyjnych metod leczenia — nie może być jednoznaczna. Na pewno ma rację prof. dr Magdalena Sokołowska, któ­ra charakteryzując rozterki współczesnej medycyny stwierdziła: „Należy sobie uświadomić zmierzch wia­ry w potęgę czystego rozumu, załamał się paradygmat przyrodniczy, XIX-wieczny, mechanistyczny sposób pojmowania świata. Nie sądzę, że oznacza to wzrost zachowań irracjonalnych. Raczej zapowiedź nowego rozumu”.

PROWADZONE DYSKUSJE

Dyskusje prowadzone pod wpływem zaskoczenia spowodowanego zaznaczającą się utratą społecznego zaufania do medycyny oficjalnej doprowadziły do uświadomienia faktu, że wyjście z impasu może na­stąpić tylko przez powrót do naturalnych źródeł wie­dzy lekarskiej. Na nowo odkryto prawdę, że w istocie medycyna jest także odmianą filozofii. Właśnie filo­zofowie byli pierwszymi lekarzami, począwszy od Susruty (Indie), poprzez Arystotelesa i Hipokratesa, skończywszy na Fou Hi — twórcy akupunktury. Do­piero w XX wieku, w pogoni za coraz doskonalszą techniką, nowoczesna medycyna odeszła od starożyt­nych tradycji.Już dziś można powiedzieć, że skutki kryzysu war­tości zaczynają przynosić zmiany, które na powrót wzmocnią antropocentryzm medycyny, przywracając człowiekowi należne mu prawa i autonomię w proce­sie leczenia. Człowiek będzie znów traktowany, jak optymistycznie twierdzi słynny włoski internista, prof. dr Luigi Oreste Speciami, jako „skomplikowany, ale zarazem jednolity układ, funkcjononalna synteza, w której zgodność działania poszczególnych części jest warunkiem zdrowia”. Upowszechnienie przekonania, że medycyna nie jest nieomylna, a jej realne możliwości są ograniczone, wyeliminuje też zapewne arogancję charakterystyczną dla nauki medycznej okresu ekspansji lat pięćdziesią­tych i sześćdziesiątych oraz sprawi, że lekarze będą zmuszeni do większej ostrożności, pokory i odpowie­dzialności zarówno w prowadzonej działalności nauko­wej, jak i w stosunkach interpersonalnych. Wydaje się więc, że medycyna, osiągnąwszy w swej dotychcza­sowej postaci granice wzrostu, może dalej się rozwi­jać tylko przez powrót do klasycznych wartości filozoficzno-etycznych.

MEDYCYNA NA ROZDROŻU

Tego typu ogłoszenia wskazują na zapotrzebowanie społeczeństw wielu krajów świata na niekonwencjo­nalne świadczenia medyczne. Coraz częściej słyszy się też opinię, że pluralizm cierpień daje prawo do plu­ralizmu form leczenia. Narasta przekonanie, najpeł­niej wyrażone na pierwszym Światowym Kongresie „Medycyny Naturalnej”, że czas zmodyfikować do­tychczasowe metody terapii. Głosi się jednocześnie, że nowe idee dojrzewają nie jak dotychczas na gruncie medycyny naukowej, lecz poza jej obrębem.Po raz pierwszy od chwili narodzin sztuki lekarskiej obserwujemy obecnie konfrontację dwóch różnych postaw wobec chorego, w wyniku dwojakiego rodzaju poglądów na istotę choroby. Wszystko wskazuje na to, że wyzwanie rzucone me­dycynie klasycznej (oficjalnej) przez jej dysydencką gałąź było reakcją na stopniowo pogłębiający się kry­zys wewnątrz samego systemu medycznego. Wyko­rzystuje to medycyna alternatywna (na pewno częś­ciowo również ze względów merkantylnych), podsyca­jąc rosnące niezadowolenie odbiorców tradycyjnie świadczonych usług medycznych.Uproszczeniem byłoby upatrywanie przyczyn kry­zysu medycyny klasycznej jedynie w wadliwym sy­stemie szkolenia lekarzy czy w zaniku tradycyjnej etyki zawodowej. Sytuacja medycyny końca XX wie­ku określona jest sumą różnorodnych przewartościo­wań dokonujących się stopniowo w ciągu kilkudzie­sięciu lat. Praprzyczyną tych zmian, które dopiero ostatnio przybrały formę kryzysową, jest stopniowa utrata przez medycynę jej filozoficznycn i humani­stycznych założeń na rzecz orientacji protechnicznej. Już dość dawno naturalna równowaga między elemen­tami filozoficznymi a techniką została naruszona, do­piero jednak masowy odpływ pacjentów z ośrodków medycznych w stronę „konkurencyjnej medycyny naturalnej” potraktowano jako poważne ostrzeże­nie.

W SZCZEGÓLNOŚCI

W szczegółach chodzi tu o eliminowanie onkogen- nych wirusów, które przenikają do organizmu wraz z pożywieniem, pochodzącym z tzw. rezerwuarów wi­rusów, np. produkty mleczne pochodzące od bydła, które łatwo ulega zakażeniu białaczką, zwłaszcza w wielkostadowych hodowlach, lecz nie ujawnia się klinicznymi objawami. Aby więc wyeliminować tę drogę zakażenia, należy sterylizować produkty spo­żywcze falami elektromagnetycznymi o określonej długości, co zmniejszy zagrożenie zakażeniem wirusowym, tak jak pasteryzacja i gotowanie chroni przed zaka­żeniem bakteryjnym.W tym celu, po przeprowadzeniu wielu prób wery­fikacyjnych, zgłosiliśmy wspólnie z doc. dr. Stanisła­wem Grabcem urządzenie generujące dwie wiązki mi­krofal długości 9 i 12 cm, które niszczą wirusy bez znaczniejszego uszkodzenia materiału sterylizowanego (projekt został zgłoszony do Państwowego Urzędu Pa­tentowego w lipcu 1979 roku przez Instytut Parazyto­logii PAN).  Gdy przegląda się gazety zachodnioeuropejskie i     amerykańskie, rzuca się w oczy duża liczba ogłoszeń 0  zaskakującej dla laika treści. Oto np. Klinika Hansa Hilbera przy Dreikónigstrasse w Zurychu zaprasza na seanse sugestii i hipnozy, w których wyniku — jak zapewnia tekst reklamy — można pozbyć się niebez­piecznego nałogu palenia, wydobyć z depresji i odzy­skać utraconą wiarę w sens życia. Towarzystwo Pain Clinic reklamuje sposób na pozbycie się drogą natu­ralną bólu powodowanego nerwobólami, migrenami,  dolegliwościami pochodzenia reumatycznego. Suren Khan Mission, mająca swą siedzibę w londyńskiej Chelsea, proponuje nieuleczalnie chorym cykl dwuna­stu seansów, podczas których odbędą podróż poza swo­je ciało (out of the body) — ma to dać gwarancję spokoju ducha i harmonii wewnętrznej.

PULA INFORMACJI

Badania prof. dr. Jerzego Mazurczaka i jego zespołu w Instytucie Zoohigieny i Profilaktyki w Produkcji Zwierzęcej SGGW-AR w Warszawie dowiodły, że sól wielicka zawierająca selen (Se), stosowana w roztwo­rach hamuje zdecydowanie wzrost grzybów toksyno- twórczych, jak Aspergillus flavus, Fusarium sp. i wie­lu innych. Znane są również osiągnięcia tego instytutu w stosowaniu i propagowaniu nowych metod leczenia zwierząt, jak i profilaktyki w chowie zwierząt gospo­darskich.Badania prof. dr. Bolesława Smyka dowiodły prze- ciwgnilnego działania soli naturalnych, a więc konser­wującego organiczne produkty. Prace te potwierdziły wiedzę empiryczną, która dostarcza informacji o kon­serwującym wpływie soli naturalnej.Dochodzimy więc do wniosku, że pula informacji o  profilaktyce jest już dostatecznie bogata, by ją wprowadzić w życie i tym samym chronić ludzi przed chorobami uważanymi dotąd za nieuleczalne. Zasad­niczym tu hamulcem jest jednak niedostateczna oświa­ta zdrowotna.Propozycję eksperymentalnego wychowania zdrowot­nego i profilaktyki nowotworów wysunęli G. S. Wil- kinson, E. A. Mirand i S. Graham. Ich koncepcja przypomina pomoc telefoniczną udzielaną ludziom znajdującym się w stanie depresji lub w stanie dys­komfortu psychicznego. Człowiek odczuwający zagro­żenie chorobą nowotworową otrzymuje odpowiednie informacje, które — jak podaje G. S. Cameron wydatnie przyczyniają się do profilaktyki chorób no­wotworowych.

ODWROTNA KORELACJA

Odwrotna korelacja między zachorowalnością na choroby nowotworowe i przedwczesną miażdżycę a nie­doborem soli selenu w środowisku geochemicznym, a więc tym samym i w organizmie człowieka, wytycza perspektywy profilaktyki. W badaniach tych nie jesteśmy odosobnieni, gdyż znajdują one potwierdzenie m.in. w pracach K. E. Granta i M. W. Connera, P. A. Wellsa oraz w coraz bogatszym piśmiennictwie z tego zakresu.Rozważając, jakie produkty żywnościowe zawierają antyoksydacyjne pierwiastki lub ich sole, a przede wszystkim selen (Se), zwróciliśmy uwagę na ingre- dienty dodawane do pożywienia w celu poprawienia smaku. Najprostszym ich źródłem okazała się natural­na sól stołowa, pochodząca z morza lub złóż kopalnych.W świadomości społecznej z pojęciem sól stołowa łączy się jedynie substancja o słonym smaku, przy czym konsument nie zastanawia się, czy zawiera ona wyłącznie czynniki smakowe, czy czynniki chroniące przed działaniem chorobotwórczych bodźców, do ja­kich należą np. mykotoksyny. Zwrócenie uwagi na współzależność między jakością soli a zachorowalno­ścią, z której wynika, że konsumpcja soli stołowej pozbawionej biopierwiastków dodatnio koreluje z za­chorowalnością na dwa typy chorób związanych z wol- norodnikowymi mechanizmami, tj. chorób nowotwo­rowych i miażdżycy, potwierdza naszą hipotezę. Wy­daje się przeto, że kraje północne leżące nad Bałty­kiem, do których i nasz należy, mają w środowisku geochemicznym obniżoną zawartość ważnych dla nas biopierwiastków, wodę znacznie miększą, zwłaszcza na terenach granitowych, jak w Finlandii, a więc tym samym ich niedobór zachodzi w organizmie.

W CYKLU DOŚWIADCZEŃ

Stwierdziliśmy ochronne działanie selenu zarówno na limfocyty przytruwane aflatoksynami, jak również na larwę Xenopus laevis (traszka). Tak rozpoczęły się nasze pierwsze prace nad próbami neutralizacji afla- toksyn selenem. Zostały one potwierdzone również przez badania innych autorów.Przeprowadzone przez prof. dr. Bolesława Smyka i    dr Marię Czachor wstępne badania dowiodły myko- statycznych właściwości selenianu sodu. Spostrzeżenie to było podstawą do zgłoszenia patentu opartego na zastosowaniu odpowiednio dobranych stężeń selenianu sodu, które rozpylone na plamę grzybiczą w zawilgo­conym mieszkaniu niszczą hodowlę wszystkich grzy­bów, w tym i toksynotwórczych. Autorzy projektu stwierdzili, że grzybobójcze działanie selenu na Asper­gillus jlavus i Aspergillus jumigatus występuje przy dawce 5 ug/ml już po dwóch godzinach i utrzymuje się w ciągu doby. Niższe stężenia powodują opóźnie­nie zarodnikowania grzybów.W cyklu doświadczeń nad wpływem soli selenowych na zachowanie się komórek in vitro dowiedziono ich ochronnego działania przed aflatoksynowym uszkodze­niem hodowli. W świetle tych badań zrozumieliśmy legendarne przekazy, z których wynika, że naturalna sól, a więc zawierająca m.in. składnikami i selen, przeciwdziała pleśnieniu, a więc gniciu, gdy nasycone są nią pro­dukty spożywcze, zwłaszcza mięso. Wydaje się przeto uzasadnione nasycanie organizmów ludzkich pożywie­niem, które chroni przed immunosupresyjnym działa­niem aflatoksyn.

METODY NEUTRALIZACJI

Selenian sodu wywołuje również obniżenie przeciwciał skierowanych przeciw­ko antygenowi grzybni Aspergillus jlavus. Ponadto sole selenu przyspieszają szybkość odrzucania prze­szczepów skórnych alogenicznych u myszy.Małe dawki selenianu sodu podawane chorym z prze­wlekłą białaczką limfatyczną w ilości 5 pg/kg wagi ciała przez dziesięć kolejnych dni wskazują również na korzystne odczyny immunologiczne w postaci zwię­kszenia liczby limfocytów tworzących rozety, a więc zwiększoną liczbę komórek T oraz zwiększoną liczbę limfocytów wykazujących dodatnie reakcje na obec­ność kwaśnej fosfatazy.Ten krótki zarys przedstawia jedynie ogólne per­spektywy racjonalnej profilaktyki chorób uważanych dotąd za nieuleczalne.W poszukiwaniu czynników neutralizujących afla­toksyny zwróciliśmy uwagę na selen (Se), który znany jest ze swych przeciwutleniających właściwości. Epi­demiolodzy amerykańscy, jak R. Schamberger i E. N. Schrauzer oraz wielu innych dowiedli, że na terenach bogatych w selen występuje mniejsza zachorowalność na choroby wyzwalane mechanizmami wolnorodniko- wymi, a więc miażdżycę i zawały, białaczki, raki sut­ka, żołądka i inne.W cyklu naszych badań dowiedliśmy, że zwierzęta doświadczalne, którym podawano selen w postaci soli i    które były równocześnie poddawane napromienianiu subletalną dawką promieni X — przeżyły w 90 proc.Odnajdując pewne podobieństwo w działaniu afla­toksyny i promieniowania jonizującego, choćby w za­kresie tworzenia wolnych rodników, przeprowadzili­śmy doświadczenie, które polegało na dodawaniu se­lenianu sodu do hodowli limfocytów z dodatkiem PHA (fytohemaglutyniny), pobudzające limfocyty do podziałów, po czym dodawano do hodowli aflatoksyny Bj.

WIELE PRZYKŁADÓW

Przykładów można przytoczyć wiele, zwrócenie jed­nak uwagi na uboczne działanie tych wyłącznie obja­wowo korzystnie działających metabolitów otwiera perspektywy zapobiegania nowotworom wtórnym, któ­re pojawiają się w toku leczenia immunosupresyjnymi antymitotykami.Z powyższych rozważań wynikają dwie drogi wio­dące do racjonalnej profilaktyki chorób wyzwalanych mykotoksynami: 1 — to rozpoznanie i unieczynnianie ich w poszczególnych ogniwach łańcucha pokarmowe­go, a więc w glebie, świecie roślin i zwierząt oraz w za­pasach żywności, zanim zostaną wprowadzone do or­ganizmu ludzkiego i zwierzęcego; 2 — zwiększanie od­porności ludzi i zwierząt przez nasycanie organizmów naturalnymi, zawartymi w pożywieniu, czynnikami osłabiającymi działanie mykotoksyn lub też w postaci leków natury antyoksydacyjnej.Skuteczną profilaktykę nowotworów mykotoksyno- gennych zapowiada nowo zainicjowany program Kli­niki Hematologicznej AM w Krakowie wspólnie z Food and Drug Administration, którego inspiratorem jest — wspomniany już — A. C. Campell. Zapowiedź udo­stępnienia nam czułej aparatury celem oznaczania aflatoksyn w małych próbkach pożywienia, zarówno w mleku, jak i jajach kurzych, pozwoli na dalsze kroki w skutecznej profilaktyce nowotworów. Jednym ze szczególnie istotnych czynników mają­cych właściwości konserwujące produkty organiczne jest naturalna sól stołowa pochodzenia morskiego lub kopalnego. Cykl badań naszej kliniki dotyczący jed­nego ze składników naturalnej soli, jakim jest selen (Se) — jeden z potężnie działających czynników anty- toksydacyjnych — wykazał, że powoduje on wzrost miana przeciwciał skierowanych przeciwko antygeno­wi bakteryjnemu B. proteus.